Ania zwiedza nowy szpital

Znów jesteśmy w szpitalu. Dawno nie byliśmy, prawda? Możemy napisać książkę – przewodnik po szpitalach. Tym razem trafiłyśmy z Anią na oddział okulistyczny. Po ostatniej witrektomii ma stan zapalny oka. Dostała antybiotyk, jutro będzie miała badanie w pełnym znieczuleniu i lekarze zdecydują, co z nami. Przecież za kilka dni Święta, chrzciny i roczek. Mamy nadzieję, że spędzimy ten czas wspólnie w domu. Rozmawiałam z naszą panią dr. Nie mam panikować, jutro okaże się, co w trawie piszczy. Gdyby sprawa była bardzo zła, badali by na cito. Oby ta nocka minęła nam spokojnie. Ania dostała od Zajączka w trybie przyspieszonym Misia Szumisia. To taki pluszowy miś z wbudowanym „czymś” na baterie, który cichutko szumi (jak suszarka), co ma imitować szumy, jakie słyszą dzieci w łonie matki. A nam ma zastąpić suszarkę z YouTube ;) Ciekawe, czy da radę ;)

20150331-192204.jpg

20150331-192211.jpg

Po witrektomii

Minął prawie tydzień od zabiegu witrektomii. Niestety Ania jest bardzo niespokojna. Chyba wciąż boli Ją oczko. Poprzedni zabieg zniosła zdecydowanie lepiej. Ciągle płacze i jest na lekach przeciwbólowych. Jeśli do poniedziałku sytuacja się nie zmieni, zabiorę Ją do lekarza.

A jak po zabiegu? Profesor powiedział, że to oko było w troszkę lepszym stanie, niż poprzednie. Na szczęście, bo niestety w prawym oku siatkówka znów się unosi :( Za dwa miesiące mamy pojechać na kontrolę. Wtedy też dowiemy się, czy można coś jeszcze zrobić, by ratować wzrok Ani, czy na tę chwilę to wszystko.

Natomiast lepsze wieści u Aluni. U Niej zabieg się powiódł i za dwa miesiące będziemy dobierać szkła, ponieważ Ala ma zalecone okulary. Już nie mogę się doczekać, będzie w nich pięknie wyglądać :) A myślałam, że piękniejsza już być nie może ;)

Ania w drodze do domu

10561647_1550335825231616_651584926867506810_n

 

Bardzo wszystkim dziękujemy za trzymanie kciuków :)

Witrektomia, czyli nadzieja umiera ostatnia – akt drugi.

Jesteśmy w Warszawie. Dziś Ania będzie miała operowane drugie oko. Na razie czekamy, zabieg pewnie będzie po południu, tak jak ostatnio. Trzymajcie za malutką kciuki, żeby wybudziła się po operacji i żeby wszystko przebiegło sprawnie. Jest nawet akcja u nas na FB: #kciukidladrużynya :) Zajrzyjcie na nasz profil ;)

https://www.facebook.com/pages/Dru%C5%BCyna-A/1465744497024083

20150323-131253.jpg

Wiosna, wiosna! Wiosna, ach, to ty!

Uwielbiam wiosnę! Kocham ją! Wy też? :) Niby nic od wczoraj się nie zmieniło, a jednak jest inaczej. Powietrze jest jakieś inne… Czuć w nim pozytywną energię. To chyba od Słońca ;) Niby tegoroczna zima nie była zła, ale i tak miałam już jej dość. Ta wszechogarniająca ciemność zawsze  mnie przytłacza. Jeśli o mnie chodzi, to wiosna mogłaby przychodzić już po Bożym Narodzeniu :) No dobra, po Sylwestrze ;)

Wiosna ma to do siebie, że wraz z nią przychodzą dobre myśli, nowe pomysły i w ogóle człowiekowi CHCE SIĘ ŻYĆ! Ktoś „na górze” dobrze to wszystko zorganizował ;)

Po okresie ciemności i zimna wychodzi słońce, świat budzi się z zimowego snu. Zaczyna się nowy, lepszy czas. I tak samo będzie u nas. Będzie lepiej. No bo przecież w końcu MUSI być dobrze, prawda? :)

Pojutrze Ania będzie miała operowane drugie oko. Tradycyjnie prosimy o trzymanie kciuków :)

A tymczasem wybierzcie się na spacer, utopić Marzannę ;) Miłego WIOSENNEGO dnia :)

                                             Marzanna – Wanda Chotomska

 
„Ruszamy gromadą,
wesolym pochodem,
niesiemy Marzannę
nad zieloną wodę.
Plyń sobie, Marzanno,
szumiącym potokiem,
nad morze szerokie,
nad morze głębokie.
Zgiń, przepadnij, zimo,
i nie wracaj do nas,
na przyjęcie wiosny
otwórzmy ramiona.
A teraz, gdy zima
poszła już daleko -
zatańcz z nami, wiosno,
nad zieloną rzeką.”

Kronika towarzyska – ciąg dalszy

Pojawiło się kilka komentarzy pod moim wczorajszym wpisem. Pisałyście (akurat same panie ;) ), że macie podobne odczucia do moich i że to nie chodzi o niepełnosprawność, a o sam fakt posiadania dzieci. Bo zmienia się tryb dnia, każdy ma milion spraw na głowie i nie ma czasu na spotkania towarzyskie. Może i racja. Ale jestem z pokolenia lat 80-tych i nie pamiętam, żeby nasi rodzice siedzieli w domach w sobotnie wieczory. A przecież też mieli dom, rodzinę, obowiązki. Jednak znajdowali czas na spotkania z innymi ludźmi nie tylko w czasie pracy, czy w kolejce po papier toaletowy ;) (no dobra, tu pojechałam, nie pamiętam kolejek ;) ) A ile razy jest tak, że mieszkamy obok siebie, a widujemy się tylko przypadkiem na ulicy? Trafnie rzecz ujęła Magda w jednym z komentarzy. Gdy u nich w domu pojawiło się dziecko, to ona proponuje znajomym spotkanie. Pomyślałam, że może właśnie o to chodzi. Może powinnam zrobić pierwszy krok? Może ktoś chciał do nas wpaść, ale bał się, bo przecież dzieci są malutkie i po przejściach, to nie chciał nam sprawiać kłopotu? Nie ma na co czekać. Wykonałam już pierwszy telefon :) Olu, po Świętach się widzimy? ;)

Kochani, może każdy wykonałby taki telefon? Do koleżanki, do kuzyna, sąsiadki… Darujmy sobie wieczorne zakupy, proszek do prania nie ucieknie, kupicie go jutro, a i pranie można wstawić na drugi dzień. Uwierzcie mi, świat się przez to nie zawali! ;) Spotkajmy się raz w tygodniu. Kawę chyba każdy ma w domu ;) Nie trzeba szykować wielkiego przyjęcia! Wiecie jak byłoby fajnie? Coś w jak tej reklamie z fioletową krową, która uczy ludzi delikatności ;) Spróbujmy! :)

A dziś miałam takich pomocników przy pisaniu ;) (skończyło się pierwszą bójką Ani i Olka ;) )

zdjęcie (1)

Kronika towarzyska

Przeczytałam dziś tekst: http://dziecisawazne.pl/niepelnosprawnosc-nie-jestem-mama-gorszego-dziecka/

Zgadzam się z nim w 100%. Też chcemy żyć normalnie, jak wszyscy.

Jednak to nie zawsze jest tak, że to rodzice niepełnosprawnego dziecka odcinają się od świata. Czasem świat odcina się od nich. Odkąd nasze dzieci pojawiły się na świecie, mam wrażenie (może mylne!), że rodzina, znajomi trochę się od nas odsunęli. Oczywiście wszyscy nam kibicują, trzymają kciuki za Drużynę, dobrze nam życzą. Jednak nie pamiętam, kiedy ostatnio spotkaliśmy się z kimś bez okazji, tzn. nie na urodzinach, czy w Święta. W Dzień Kobiet moja przyjaciółka wyciągnęła mnie do kina, za co jestem Jej bardzo wdzięczna, fajnie było oderwać sie od rzeczywistości (na którą wcale tak bardzo nie narzekam!) na te kilka godzin ;)

Ale kiedy spotkaliśmy się z kimś z dziećmi? Czy w ogóle się spotkaliśmy? Odnoszę wrażenie, że niektórzy (nie wszyscy!) myślą, że Czerkiesy to i tak nie przyjdą, mają przecież TRÓJKĘ małych dzieci, w dodatku chorych (przecież nie zarażamy!), nie ma co proponować im spotkania :(

A to nieprawda! Chcemy, by nasze dzieci były traktowane na równi z innymi. By tak samo jak wszyscy poznawały świat, ludzi, by były otoczone rodziną i przyjaciółmi. Nie chcemy zamykać ich w domu, jak w klatce, nawet jeśli ta klatka byłaby ze złota.

Pewnie, że często jeździmy do lekarzy, w ciągu ostatnich 5 miesięcy dwa razy byliśmy w szpitalu, jeździmy na rehabilitację itd. Nie nudzimy się, grafik mamy wypełniony. Jednak znaleźlibyśmy czas na spotkanie ;) Nie wierzysz? :) Zaryzykuj i zaproponuj wspólny spacer albo wpadnij na kawę ; )

Cappuccino with smiley face and coffee beans.

Sesja

Kilka dni temu (tak się złożyło, że w moje urodziny :) ) zrobiliśmy rodzinną sesję zdjęciową.

Autorką zdjęć jest Jolanta Zygmunt-Więzik (http://www.foto-hollanda.pl/ ). Sesja była prezentem dla Drużyny A i będzie piękną pamiątką na całe życie. Dziękujemy! :)

Dziękujemy również Cioci Małgosi za przygotowanie specjalnie dla nas rekwizytów – ślicznych dzierganych kubraczków ;)

Oto efekty naszej pracy ;)

01_3 02_3 03_3 04_3 05_3 06_3 07_3 08_3 09_3 10_3 11_3 12_3 13_3 14_3 15_3 16_3 17_3 18_3 19_3 20_3 21_3 22_3 23_3 24_3 25_3 26_3

Urodziny

Za kilka dni będą moje urodziny. Mam nadzieję, że lepsze niż zeszłoroczne, które były najgorsze ever(!). Minął kolejny rok mojego życia. Jednak tym razem to nie tylko moje życie. Nie ma już dawnej Agnieszki. Teraz jestem mamą i najważniejsze są moje dzieci. W ciągu tego roku wszystko przewartościowałam. To, co kiedyś było ważne, teraz jest prawie niezauważalne. Z okazji urodzin zwykle życzy się zdrowia. Takie to oklepane, prawda? Ale gdy tego zdrowia zabraknie, wtedy chcemy tylko takich życzeń i pragniemy, by się spełniły. Skoro więc moje życie nie jest już tylko moim, to już dziś życzę Ani, Alicji i Olusiowi duuużo zdrowia z okazji naszych urodzin :)

20150301-150109.jpg